poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 4. Niebezpiecznie blisko siebie.

Siedziałam na łóżku już z 40 minut i czekałam, aż wielmożny pan Verdas wyjdzie z łazienki. Nie mogłam wyjść w takim stanie do ludzi. Z resztą pewnie Ludmiła jak i cała reszta moich przyjaciół, nie wiedzą o naszym incydencie. Nie wiem jak mogłam się w coś takiego wpakować! Jeszcze bez zabezpieczeń! Kto by pomyślał. Po chwili drzwi do łazienki otworzyły się a ja zobaczyłam stojącego w nich Greckiego Boga! Nie miał na sobie koszulki, jedynie dżinsowe spodnie, włosy mokre, puki co jeszcze w nieładzie a po jego nagim torsie co chwila spływały krople wody. Przez ramie miał przewieszony niebieski ręcznik. Co chwila przechodził mnie miły dreszcz.
-Wiem, że jestem przystojny, ale nie musisz się mi tak przyglądać. I tak widziałaś mnie w całej okazałości skarbie. 
-Nie skarbuj mi tu, Jasne! Byłam pijana, z resztą ty też. - o czym ja w ogóle myślę! Przestań Violetta, ogarnij się! Karciłam się w myślach na marne.- Ile facet może siedzieć w łazience? - zmieniłam temat. 
-Jak widać długo. - puścił do mnie oczko i chwycił po szarą koszulkę. - W końcu to! - wskazał na siebie - Samemu się nie zrobi. - dodał. Westchnęłam głośno i wkroczyłam do zaparowanego pomieszczenia. 

Miałam już nacisnąć na klamkę, aby wyjść z pokoju gościnnego w którym przebywałam z ... NIM! Niestety coś musiało mi przerwać.
-Gdzie się wybierasz? - usłyszałam jego kojący jego głos! Odwróciłam się na pięcie i spojrzałam na niego. Leżał na łóżku i bawił się kluczykami. 
-Do domu! Nie mam zamiaru wszystkim tłumaczyć jakim to sposobem znalazłam się w pokoju z tobą. - odparłam z obrzydzeniem.
-Bez przesady skarbie. - wstał i podszedł do mnie. Złapał mnie za talię i zaczął lekko poruszać w prawo i lewo. - Mam propozycję. - wyszeptał na ucho a ja poczułam, że się rumienię. Przygryzłam lekko wargę. Czułam, że się uśmiecha. - Podwiozę cię co? 
Po chwili czar prysnął. Odwróciłam się do niego i spojrzałam w te piękne, błyszczące oczy. 
-Nie dzięki. - wyminęłam go i wyszłam. 
Kiedy byłam w kuchni zostawiłam na blacie kartkę i wyszłam. 

Wracając do domu myślałam ciągle o Leonie. O tych jego śnieżnobiałych zębach, uśmiechu, boskim ciele i szmaragdowych, przyciągających oczach. VIOLETTA! Ogarnij się! Karcenie znów nie pomogło, bo on nadal był w mojej głowie. Po chwili czarne auto zwolniło. Popatrzyłam zdziwiona na osobę siedzącą za kierownicą. Szyba się otworzyła a ja zauważyłam tego czarującego idiotę w czarnych okularach. 
-To co skarbie? Dasz się podrzucić? - odparł. Popatrzyłam na niebo. Pogoda nie była wcale taka ciekawa. 
-Ehh...
-Wskakuj. - powiedział zatrzymując samochód. - Gdzie jedziemy? - zapytał kładąc swoją dłoń na moim udzie. Przeszedł mnie kolejny raz ten sam dreszcz rozkoszy. 
-Ulica Campo 5. - powiedziałam ze sztucznym uśmiechem i zdjęłam jego rękę. 
-Się robi. 

-Gdzie ty mnie wieziesz co? - zapytałam kiedy minęliśmy mój dom. Trochę się przestraszyłam.
-Wiesz... jest już pora obiadu. - uśmiechnął się łobuzersko. 
-Czyli? 
-Na obiad. 
-W takim stroju mam wyjść do gustownej restauracji? - popatrzyłam na siebie. 
-Spokojnie, o to się nie martw. - powiedział i przyśpieszył. Po chwili znaleźliśmy się przed wielkim budynkiem.
-Co to ma być? O co chodzi?!- mówiłam zdenerwowana.
-Chodź. - powiedział. Popatrzyłam na niego jak na idiotę. - Bo cię tutaj zamknę. - zagroził.
Zła otworzyłam drzwi i trzasnęłam nimi po czym weszłam do budynku. Słyszałam tylko jego śmiech.

-Po co tutaj jesteśmy? - pytałam kiedy jechaliśmy windą na 9 piętro.
-Sama mówiłaś, że tak nie pójdziesz do restauracji.
-I po to jedziemy do...
-Mojego mieszkania? Tak, zgadłaś. - powiedział. Chciałam coś powiedzieć, ale przerwały mi otwierające się drzwi. Weszliśmy do jego ogromnego penthouse, a mnie zamurowało.
Jego salon był ogromy. Jasne kakaowe barwy idealnie pasowały do wystroju wnętrza, obok jadalnia z wielkim, stołem i jak się domyślam kuchnia.
-Chodź, bo się zgubisz. - odparł i razem podążyliśmy na górę. Po chwili otworzył drzwi, jak się okazało do swojej garderoby. Wyjął jakieś ubrana dla siebie a po chwili i ja dostałam od niego jakiś zestaw.
-Idziesz? - zapytał przy wyjściu, gdyż nadal wstałam jak wryta.
-Skąd masz te ubrania? I po co ci? - zapytałam. Poczułam rozczarowanie i ból w sercu.
-Nie ważne, chodź już. - odparł i sam poszedł się przebrać.

Leon zostawił samochód przed restauracją i złapał mnie pod rękę. Czułam się przy nim bardzo dobrze. Jak przy żadnym moim byłym. Znamy się praktycznie jeden dzień, jest taki tajemniczy, ale podoba mi się. Ma bardzo dobry styl. Strasznie podoba mi się dzisiejszy strój, który mi dał. (strój)
-Co zamawiasz? - zapytał kiedy już usiedliśmy.
-Zdam się na ciebie.- powiedziałam z uśmiechem. Rozumiem, że jest dziany, ale nie chcę aby wydał na mnie majątek. Nie mam tyle pieniędzy co on.
-Dobrze, poprosimy dwa razy numer 12 i na deser 4.
-Coś do picia?
-Zdaję się na twój gust Davidzie. - powiedział Verdas.
-Dziękuję za zamówienie.
-Coś nie tak? - spoważniał.
-Nie, nie. Wszystko jest dobrze. - odparłam.

Po dosyć sytym jedzeniu postanowiliśmy spalić kalorie i wybraliśmy się na spacer. Dużo rozmawialiśmy. Przy Leonie czas płynie tak szybko, że nic się spostrzegliśmy robiło się już ciemno. Kto by pomyślał, że dogadam się z takim typem. Mam 17 lat a on 19 to nie duża różnica, mimo to jednak on i ja to przeciwne charaktery. Tę cudowną atmosferę zepsuł deszcz. Zaczęliśmy biec, w pewnym momencie zatrzymaliśmy się na środku parku a on obrócił mnie dookoła. Czułam się jak księżniczka. Kiedy przestał stykaliśmy się czołami i z uśmiechem wpatrywaliśmy w swoje oczy. Byliśmy niebezpiecznie blisko siebie. Chciałabym aby ta chwila trwała wiecznie, Jednak wszystko co dobre kiedyś się kończy. Kto by pomyślał, że zakocham się jednego dnia w takim durniu z którym kilkanaście godzin wcześniej się pieprzyłam?

~*~

W końcu dłuższy rozdział i powiedzmy, że...
RANDKA LEONETTY. :)
Nie cieszcie się na zaś bo jeszcze nie wiem 
CO z tego wszystkiego wyniknie. ;) 
Na 100% nie będzie tak pięknie i dobrze, to wiadome ;) 



4 komentarze:

  1. Genialny jestem tu pierwszy raz i napewno wróce xD

    OdpowiedzUsuń
  2. O boscheee cudooo .... Kobieto gdzies ty byla cale moje zycieee rozdzial zajebisty czekam na ciąg dalszy... Blagam w next zrob duzooo leonetty proszeee dla czytelnikow... Albo nie ... Niech leon bd tymbzłym ... Nie wiem co sie ze mna dzieje po prostu tak mi spidobalo sie to opowiadanie ze zaraz zeariujeeee kiedy pojawi sie next jutrooo... Plosem.....

    OdpowiedzUsuń
  3. Omg.... Cudooo...brak słów...kiedy next... Zadedykujesz mi?? Sory ze z anonima ale korzystam z komórji... Mila

    OdpowiedzUsuń
  4. Super :)
    czekam na next :)
    Pozdrawiam....

    OdpowiedzUsuń