środa, 31 grudnia 2014

Rozdział 5. O mnie się nie martw kotku.

Obudziłam się o 10.00 i na samą myśl o wczorajszym dniu uśmiechnęłam. Leon... Leon Verdas. Szkoda tylko, że wczoraj nic nie zaszło. Było tak romantycznie. Ale! Stop! O czym ja w ogóle myślę! Przeleciał mnie, a teraz szkoda, że do niczego nie doszło. Boże, co się ze mną dzieje! Moje przemyślenia przerwał telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. Ludmiła.
V: Hej Lu.
L: Violu co u ciebie? Wszystko okej?
V: Tak, a czemu ma nie być okej?
L: Wiesz na domówce zniknęłaś na całą noc, a potem ta karteczka.
V: Żyję Lu, spokojnie.
L: To dobrze. W takim razie mam nadzieję, że się spotkamy dziś. - kusząca propozycja. W tym czasie ktoś napisał do mnie sms'a.
V: Wiesz Lu chętnie. Zrobimy sobie babski wieczorek?
L: Pewnie, zadzwonię do Francesci i wszystkie spotykamy się za 2 godziny w centrum.
V: Tak, tak jasne. Trzymaj się. - nie czekając na odpowiedź rozłączyłam się.
-Nieznany?

Wyjdź przed dom. Buziaki piękna ;**

Spojrzałam przez okno i nikogo nie było. Na wszelki wypadek i tak chciałam dowiedzieć się o co chodzi więc popędziłam do łazienki aby się ogarnąć. (strój) Bez żadnego makijażu wybiegłam z domu i co widzę? Bukiet czerwonych róż. Rozejrzałam się dokładnie, ale nikogo nie było. Weszłam do domu i usiadłam w salonie. Przejrzałam dokładnie kosz i znalazłam małą, białą karteczkę.

Miłego dnia skarbie. ♥

Skarbie... chyba wiem kto jest moim cichym wielbicielem. Po chwili mój telefon znów wydał charakterystyczny dźwięk otrzymania wiadomości. Ponownie ten sam numer.

Podobał się prezent??? Liczę na tak ;)

Teraz byłam pewna, że to on. Tylko skąd wie gdzie mieszkam, skąd ma mój numer  i skąd wie, że czerwone róże to moje ulubione?! Cholera, cholera, cholera. Zakochałam się w psycholu!

To jak skarbie? ;*

Do: Leon
Są śliczne. Dziękuję Leon ;). Możemy się spotkać 
za pół godziny w parku? 

Od: Leon
Skąd wiesz, że to ja? ^^ Jasne ;*

Do: Leon
Kolejnym razem nie "skarbuj".
Mam nadzieję, że zdążysz się wyszykować. 

Od: Leon
O mnie się nie martw kotku ;) ;* 

Kiedy to przeczytałam uśmiechnęłam się i przytuliłam telefon. Teraz trzeba się ogarnąć na dzisiejsze spotkanie. Mam tylko 20 minut! Wbiegłam do łazienki jak tornado i zaczęłam się szykować. Po 30 minutach byłam już gotowa. Efekt bardzo mi się spodobał. (strój) Oczywiście spóźniłam się 5 minut, ale Verdas cierpliwie na mnie czekał. Przywitaliśmy się buziakiem w policzek i zaczęliśmy rozmowę.
-A więc czemu chciałaś się spotkać? - zapytał.
-Chciałam porozmawiać o wczorajszym dniu. I tym co zaszło na imprezie. - kiedy to powiedziałam na twarzy Leona pojawił się szeroki uśmiech. 
-No więc...
-No więc. 
-Więc. - odparł. 
-Ja...ja... ja nie wiem... oficjalnie mnie...
-Tak wiem. Pamiętam. - spojrzał na mnie. 
Zdenerwowana całą tą sytuacją usiadłam na ławce. 
-Leon ja nie wiem czy jestem gotowa. Tym masz prawie 20 lat a ja 17. 
-Ale...na co masz być gotowa? - uklęknął przede mną i złapał mnie z rękę. 
-Sama nie wiem. Boję się.
-Mnie? 
-Nieee... ale mam 17 lat. Nie zabezpieczaliśmy się. Nie chcę być matką. - na moim policzku poczułam łzę.
-Spokojnie, nie będziesz. - starł ją i przytulił mnie. - Pięknie wyglądasz. - uśmiechnęłam się.

***

-Co jest między nami? - zapytałam kiedy wędrowaliśmy w stronę galerii handlowej. Szatyn przystanął i spojrzał się na mnie trochę zdziwiony. No co? Muszę wiedzieć na czym stoję. Brawo Castillo ponownie zrobiłaś z siebie debilkę!
-Dobra, nie ważne. Nie było pytania. - powiedziałam i zaczęła iść. On złapał mnie za nadgarstek i pociągnął do siebie wynikiem czego było to, że staliśmy w bardzo niebezpiecznej odległości. Nasze nosy prawie się stykały, moją prawą rękę trzymał swoją, lewą ręką dotykałam jego "kaloryfera" a on trzymał mnie w talii.
-Ja... muszę iść na spotkanie z przyjaciółkami. Cześć. - powiedziałam kiedy zluźnił uścisk i odeszłam. Kiedy odwróciłam się aby zobaczyć czy poszedł on nadal stał w tym samym miejscu z uśmiechem na twarzy i rękoma włożonymi w kieszenie. Wyglądał tak bosko!

***

-Violu mów. - powiedziała Ludmiła popijając kawę.
-Ale co?
-No wiesz.... - spojrzała na Fran.- Francesca i ja widziałyśmy dziś ciebie i Leona w parku. - powiedziała na jednym wdechu. No to mam przechlapane.
-Yyy... Aha. - powiedziałam z uśmiechem. Nastała cisza.
-No to. Co jest między wami? - zapytała Włoszka. Sama nie wiem co jest między nami. Więc co mam im powiedzieć "Przespałam się z nim, po czym spędziłam z nim cały dzień i coś do niego czuję, ale nic między nami nie ma."
-Violetta?
To będzie głupie z mojej strony. Wyjdę po raz kolejny na idiotkę.
-Violetta.
Poza tym to moje przyjaciółki jeśli wiedzą o wszystkim to czemu o tym nie maja wiedzieć? Ale z drugiej strony.
-VIOLETTA!!! - krzyknęły na równi.
-CO?! CO?! CO?! - też zaczęłam się wydzierać.
-Mów. - powiedziała opanowana Lu.
-Ehhh.... sama nie wiem. - odparłam zmieszana. - No bo niby... coś do niego czuję... ale.
-Ale! - powiedziała Ludmi. - Zawsze jest jakieś ale i w nim też je znajdziesz. Nikt nie jest idealny i on tym bardziej Violu.
-Co mam przez to rozumieć?
-Nie chcę abyś przez niego cierpiała.
-Skąd to wiesz?
-To przyjaciel Federa. Nie jest ciężko określić. - ja tylko wzięłam głęboki wdech po czym zamoczyłam usta w ciepłej kawie.

~*~

Witam dziś was z rozdziałem 5! :)
Nie jest idealny, ale też nie jest zły. 
Dziewczyny już wiedzą,
Violetta zakochana,
Leon... nie wiem co z nim zrobić :(
Mam kilka opcji i nie mogę się zdecydować.
Muszę spisać wszystkie za i przeciw. :/

Dziś Sylwester i już... niedługo przywita nas 2015 rok! :D 
Z tej okazji, życzę wam, abyście spędzili go wystrzałowo,
ale i bezpiecznie, w miłym gronie przyjaciół lub rodziny. 
Jak kto woli.
No i żeby ten 2015 rok był lepszy od tego. 
Żebyście mieli więcej wen i spełnili swoje marzenia,
no i żeby był zdrowy, szczęśliwy. 



2 komentarze: