*2 miesiące później*
Mimo że minęło tyle czasu, nadal myślę o tym durniu Verdasie. Parę razy się widzieliśmy, ale tylko przypadkiem... i teraz pada pytanie - Czy to był przypadek? Wydawało mi się jakby ktoś mnie ostatnio śledził. Ale to tylko moja wybujała wyobraźnia. To przecież chore! Kto miałby mnie śledzić? Na pewno nie Leon. Widziałam go kilka razy z jakąś dziewczyną. O ile się nie mylę miała na imię Ashley. No cóż. A więc to tylko "zauroczenie" z jego strony, albo i "zabawa".
Dobra! Wiem, że to tylko zabawa, ale wolę sobie wmawiać, że to "zauroczenie" aby nie cierpieć. Ludmiła miała rację, ale to nie moja wina, że to jego zachowanie, oczy, usta, cudowne włosy i ten uśmiech.... to takie Czarujące! Że nie można się opamiętać. On jest jak dobre ciasto z kremem. Jak zaczniesz jeść nie możesz się opamiętać!
Od kilku dni jestem w związku z Tomasem. Nie zastąpi on wyglądem ani zachowaniem Leona co prawda, ale lepsze to niż nic. Ma on 20 lat, ale widzę, że zależy mu na mnie. Dziewczyny mówią, że widocznie gustuję w starszych, co mnie okropnie śmieszy. Jeśli ci się ktoś spodoba i pokochasz tą osobę to chyba nie zważasz na wygląd czy wiek? No właśnie! Ja jestem z Tomasem bo go kocham, a Verdas to tylko podobanie się bo lecę na jego boski i niepowtarzalny, niesamowity i idealny wygląd. No właśnie... idealny. Sama nie wiem czego chcę i co mam z tym robić.
W sobotę moje 18 urodziny. Dziewczyny robią mi jakieś przyjęcie w klubie. Cieszę się jak głupia, bo w końcu będę mogła o sobie decydować i zapomnieć o mojej matce. Jest z nią jeszcze gorzej niż przedtem i zaczynam się o nią bać.
-Kotku choć, jedziemy do mnie. - powiedział Tomi gdy zobaczył w jakim stanie jest mój dom. Ja tylko przytaknęłam i razem poszliśmy mnie spakować.
-Boję się o ciebie i nie chcę aby coś ci się stało. Zamieszkasz u mnie. - uśmiechnął się szeroko a ja zaczęłam się śmiać.
-Nic z tego nie wyjdzie skarbie. - uprzedziłam.
-Ale dlaczego? - podszedł do mnie i zaczął całować po szyi. Odwróciłam się do niego i pocałowałam namiętnie.
-To tyle na dziś, a teraz przesuń się muszę iść do łazienki po rzeczy. - opadł znudzony? na łóżko i patrzył się w sufit. Kiedy wróciłam i zaczęłam pakować do walizki moje pozostałe rzeczy Heredia gapił się na mój tyłek. Myślał, że tego nie widzę? Zboczuch.
Dziś dzień mojej imprezy urodzinowej. W końcu będę mogła decydować o sobie i o swoim życiu.Właśnie razem z dziewczynami szykujemy się na tę "wielką bibę" zdaniem Ludmi. Dziewczyny wyglądają fantastycznie.(Strój Fran) (Strój Lu) Ja? Nawet nie widziałam swojej sukienki na oczy. Moje przyjaciółki stwierdziły, że powinnam z tej okazji wyglądać jak księżniczka i to one o mnie zadbały. Sukienka ponoć jest bajeczna i ja dziś poczuję się jak kopciuszek. Szczerze? Wolałabym aby nie doszło do zgubienia pantofelka i innych podobnych sytuacji, ale jeśli już ma się coś wydarzyć, to jestem gotowa na wszystko! Mam nawet zapasowe ubrania.
-Violu. Makijaż i włosy gotowe. Teraz możesz już się ubrać. Chodź. - powiedziała Ludmiła a Fran otworzyła drzwi do łazienki.
Miały rację cały zestaw był... jak dla księżniczki! Wiedziałam, że na nie mogę liczyć zawsze! I miałam rację. (Strój Violi).
Weszłyśmy do klubu i od razu rozległy się oklaski, wiwaty i śpiewy. Kiedy skończyli ja zdmuchnęłam świeczki na ogromnym torcie, który był zasługą Marco. Gdy skończyliśmy jeść zabraliśmy się za tańce. Podszedł do mnie Tomas i dał mi torbę w której była.... CZERWONA, KORONKOWA BIELIZNA? Aha? Po chwili zobaczyłam Verdasa. Nie mogłam wytrzymać. Tańczyliśmy i tańczyliśmy aż w końcu nie wybuchłam.
-Tomas ja tak dalej nie mogę! - powiedziałam.
-Że co? O co ci chodzi kicia? - zapytał i zaczął się do mnie dobierać. Był już ostro pijany.
-Nie mogę z tobą być. Nie kocham cię, przepraszam. - powiedziałam.
-Hah. To jakiś żart? - zaprzeczyłam. - Wiesz co? Jesteś pustą dziwką, suką i...
-I nie odzywaj się tak do niej, bo zaraz ty będziesz dziwką i suką. - stanął w mojej obronie Leon. Byłam bardzo zdziwiona. Każdy się na nas patrzył.
-Ha. A co ty możesz mi zrobić kochasiu co? - zaśmiał się Tomas, a Szatyn przyłożył mu z prawego sierpowego.
-Leon! - krzyknęłam po chwili to Tomas chciał go walnąć, ale ten go złapał i Federico z Maxi'm go wynieśli.
-Wszystko dobrze? - zapytał troskliwie Leon.
-Tak. - odparłam zdezorientowana tą całą sytuacją.
-Zatańczymy? - poprosił a ja nie odmówiłam i zaczęliśmy tańczyć. Większość razy przetańczyłam z nim. Prawie całą imprezę.
-Mam coś dla ciebie. - powiedział i wyjął małe pudełeczko.
-Jejku. To pewnie kosztowało miliony. - powiedziałam kiedy zobaczyłam piękny łańcuszek z zawieszką w kształcie klucza. Wtuliłam się w jego tors i tak tańczyliśmy do końca.
Wybiła godzina 02:00 i wszyscy byli już pijani. Leon i ja poszliśmy do sypialni na górze. Od progu zaczęliśmy się całować i rozbierać. Wiadomo do czego doszło później.
-Kocham cię. - powiedziałam kiedy skończyliśmy.
-Ja ciebie też. - pocałował mnie w głowę i tak zasnęliśmy.
Dziś dzień mojej imprezy urodzinowej. W końcu będę mogła decydować o sobie i o swoim życiu.Właśnie razem z dziewczynami szykujemy się na tę "wielką bibę" zdaniem Ludmi. Dziewczyny wyglądają fantastycznie.(Strój Fran) (Strój Lu) Ja? Nawet nie widziałam swojej sukienki na oczy. Moje przyjaciółki stwierdziły, że powinnam z tej okazji wyglądać jak księżniczka i to one o mnie zadbały. Sukienka ponoć jest bajeczna i ja dziś poczuję się jak kopciuszek. Szczerze? Wolałabym aby nie doszło do zgubienia pantofelka i innych podobnych sytuacji, ale jeśli już ma się coś wydarzyć, to jestem gotowa na wszystko! Mam nawet zapasowe ubrania.
-Violu. Makijaż i włosy gotowe. Teraz możesz już się ubrać. Chodź. - powiedziała Ludmiła a Fran otworzyła drzwi do łazienki.
Miały rację cały zestaw był... jak dla księżniczki! Wiedziałam, że na nie mogę liczyć zawsze! I miałam rację. (Strój Violi).
Weszłyśmy do klubu i od razu rozległy się oklaski, wiwaty i śpiewy. Kiedy skończyli ja zdmuchnęłam świeczki na ogromnym torcie, który był zasługą Marco. Gdy skończyliśmy jeść zabraliśmy się za tańce. Podszedł do mnie Tomas i dał mi torbę w której była.... CZERWONA, KORONKOWA BIELIZNA? Aha? Po chwili zobaczyłam Verdasa. Nie mogłam wytrzymać. Tańczyliśmy i tańczyliśmy aż w końcu nie wybuchłam.
-Tomas ja tak dalej nie mogę! - powiedziałam.
-Że co? O co ci chodzi kicia? - zapytał i zaczął się do mnie dobierać. Był już ostro pijany.
-Nie mogę z tobą być. Nie kocham cię, przepraszam. - powiedziałam.
-Hah. To jakiś żart? - zaprzeczyłam. - Wiesz co? Jesteś pustą dziwką, suką i...
-I nie odzywaj się tak do niej, bo zaraz ty będziesz dziwką i suką. - stanął w mojej obronie Leon. Byłam bardzo zdziwiona. Każdy się na nas patrzył.
-Ha. A co ty możesz mi zrobić kochasiu co? - zaśmiał się Tomas, a Szatyn przyłożył mu z prawego sierpowego.
-Leon! - krzyknęłam po chwili to Tomas chciał go walnąć, ale ten go złapał i Federico z Maxi'm go wynieśli.
-Wszystko dobrze? - zapytał troskliwie Leon.
-Tak. - odparłam zdezorientowana tą całą sytuacją.
-Zatańczymy? - poprosił a ja nie odmówiłam i zaczęliśmy tańczyć. Większość razy przetańczyłam z nim. Prawie całą imprezę.
-Mam coś dla ciebie. - powiedział i wyjął małe pudełeczko.
-Jejku. To pewnie kosztowało miliony. - powiedziałam kiedy zobaczyłam piękny łańcuszek z zawieszką w kształcie klucza. Wtuliłam się w jego tors i tak tańczyliśmy do końca.
Wybiła godzina 02:00 i wszyscy byli już pijani. Leon i ja poszliśmy do sypialni na górze. Od progu zaczęliśmy się całować i rozbierać. Wiadomo do czego doszło później.
-Kocham cię. - powiedziałam kiedy skończyliśmy.
-Ja ciebie też. - pocałował mnie w głowę i tak zasnęliśmy.
~*~
Dziś... rozdział 6. :)
Jak widzicie dużo się wydarzyło.
Przepraszam was, ale dziś notka będzie denna.
Po prostu nie mam czasu kiedy wgl. wejść tutaj i napisać coś. :(
Cały dzisiejszy dzień jest u mnie zajęty.
Pozdrawiam! KOMENTUJCIE :*
boski!
OdpowiedzUsuńcudowny!
zajebisty!
Świetny rozdział! 💜
OdpowiedzUsuńBędziesz jeszcze pisać?
Ostatnio nie dodajesz rozdziałów.
Mam nadzieję, że to nie koniec rozdziałów i życzę ci dużo pomysłów na nowe rozdziały.